piątek, 5 czerwca 2015

rozdział 8

Z perspektywy Brada....

Zabawne jest to, że Bird myśli, że ja o niczym nie wiem, ale niech tak na razie pozostanie, lubię i będę ciągnąc tą farsę puki nie uznam za stosowne to przerwać. Nie mam jeszcze konkretnego planu na unicestwienie jej i na razie mi się nie spieszy, bo prawdzie lubię, gdy jest koło mnie i nie nie moi drodzy nie to jest, o czym pewnie myślicie ja po prostu lubię jej cycki, włosy spływające kaskadami na ramiona, pełne usta smakujące równie dobrze jak poranne frappé, kłaść dłonie na jej idealnie wyciętej tali i jej głos z lekką francuską chrypką, choć sama z stamtąd nie pochodzi i jeszcze parę rzeczy, ale można podsumować to jednym określeniem lubię ją powierzchownie, ale imponuje mi swoimi działaniami, bo i owszem uległbym jej gdyby nie wiedziałbym od Trisa o planie jest moimi uszami i oczami, bo choć sam mam swoich ludzi od informowania mnie o wszystkim to jednak zasięg moich możliwości nie jest tak obszerny jak Trisa .Tris,Tris…Tris skoro już o nim wspominam to dziwie się,że nie może do Cloe wreszcie podejść i normalnie zapytać się jej o uczucia i blablabla.Chłopaka bawią podchody Cloe, choć sam zachowuje się podobnie no błagam to on mi kazał ten cyrk z Bird zacząć, bo sam ciągle tchórzy i tylko ma czasami zrywy pewności siebie i wtedy do niej zarywa, co zwykle kończy się efektem dziecka z przedszkola, bo gdy ten daje buzi Cloe ta natychmiast od niego się odsuwa udając oburzoną taaa udając, bo widać, że tych dwoje ciągnie do siebie jak ćmę do lampy pardon za moje jakże nie romantyczne porównanie, ale brzydzę się tymi słodkimi rzeczami, nie uważam, że miłość jest czymś złym, uważam, że jest ona zbędna. `Simpson i co w tedy trzeba zrobić `moje myśli przerwał profesor Gaids`przepraszam może pan powtórzyć? ‘Ostatnie ostrzeżenie Simpson masz uważać, bo jak nie będziesz miał odejmowane punkty i nawet rada ci nie pomoże, pytałem, co trzeba zrobić, gdy znajdujesz się w lesie i musisz się obronić lub zaatakować a nie masz ze sobą żadnej broni ``wykorzystuje wszystko to, co mogę uznać za broń …`na przykład przerwał mi `no nie wiem psorze kamienie, ostry patyk ` a załóżmy, że masz już te swoje kamienie i patyk, co robisz? ‘Rzucam na przeciwnika kamienie, po czym wbijam patyk między żebra i skręcam kark `odpowiedziałem bez zająknięcia `dobrze zdobywasz 4 punkty i na przyszłość masz mnie nie ignorować `.
`No siema, co porabiacie?` Byliśmy wszyscy w naszym prywatnym salonie, ( który posiadał wielki telewizor z podłączonymi do niego grami , stół bilardowy, barek i małą kręgielnie ~plusy bycia pupilkami rady) `Nic szczególnego bro  tylko Tris nam od czasu do czasu marudzi, że chce iść na dwór, ale my wiemy, o co chodzi `Connor zaczął całować powietrze `odczepcie się `cały czerwony na twarzy zaczął bić się z Conem `starczy a propos zacznij się ubierać, bo niedługo wychodzimy, `po co i gdzie?` po co ? Już ci mówię idę się spotkać z Bird a ty z Cloe różnica jest w tym, że mi nie sprawi to spotkanie przyjemności jak tobie `ejjjj Brad bez przesady brzydka nie jest `mrugnął porozumiewawczo James `nie nie jest, denerwujące jest to, że nie mam pojęcia, co z nią zrobić, aby ją zniszczyć `a może nasze Bradziątko wcale tego nie chce, może zakochał ciooooo Brad?`James odwal się dobrze wiesz, po co to robię i nie nie zakochałem się w Brid` Tris wychodzimy czas na nas przecież nie można pozwolić by panie musiały na nas czekać` zaśmiałem się szyderczo.

Widzę je stoją pod tym drzewem i coś do siebie mówią …`mówię ci Cloe wszystko będzie dobrze wszystko idzie z godnie z planem ` ojj Brid nie doceniasz mnie, ale wierz wierz i żyj z tym stanem, że o niczym nie wiem a ja w najmniej spodziewanym momencie uderzę
`witam moje panie popatrz Cloe, kogo ci przyprowadziłem twój Tris we własnej osobie `skończ z tym przestawieniem Simson dobrze ci radze `powiedziała Cloe zakładając ręce na piersi, (które są całkiem niezłe, ale i tak ma lepsze Brid) `oj już wam nie przeszkadza bawcie się dzieci `Cloe pokazała mi środkowy palec a ja ze śmiechem obróciłem się w stronę Brid popychając ją na trawę i łapiąc ją za nadgarstki tak, że teraz leżała podemną bezbronna, pocałowałem najpierw jej szyję potem powieki, nos aż dotarłem do ust taaaak lubię tą naszą grę, zdecydowanie. Przez cały wieczór albo gadaliśmy albo no … chyba nikomu nie musze wiedzieć, co robiliśmy i nie to, co pewnie nasuwa wam się od razu zboczuszki. `Wybaczcie drogie panie, ale czas się zbierać, zmierzcha a chyba nie chcemy ponieść konsekwencji za wychodzenie po ciszy nocnej i kontaktowanie się ze sobą a jutro równie ciężki dzień jak dzisiejszy, więc wybaczcie, ale my z Trisem się zbieramy, Tris powiedz ładnie papa Cloe i idziemy, chłopak odkleił się od niej jak on czasami żałosny zachowuje się jakby nie mógł żyć bez niej. Pomachaliśmy, dałem ostatniego buziaka Brid i poszliśmy do siebie, przeskoczyliśmy przez żywopłot i byliśmy na naszym terenie.

Leżąc w łóżku myślałem o Brid może ja faktycznie nie chce jej nic zrobić może ona faktycznie mi się podoba, nie, co ja gadam to absurd a właśnie jestem dziwny, bo gadam sam ze sobą `to się leczy Brad`mruknołem do siebie, obróciłem się do ściany i spróbowałem zasnąć niestety z marnym skutkiem wstałem napiłem się wody i usiadłem na parapecie patrząc na błonia sam nie wie, kiedy zasnąłem.

5 komentarzy:

  1. Rozdział jak zwykle świetny.Kocham to opowiadanie świetnie piszesz.Nie mogę doczekać sie następnego i tego,jak potoczą się dalsze losy Bradleya i Bird .😃

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszamy na nasz kolejny rozdział https://love-me-like-you-do-the-vamps.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mas oryginalny styl pisania. Bardzo ciekawe ff. Czekam na więcej ;)
    Zapraszam również do mnie :) http://liars-thevampsff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam ciebie i twoje opowiadanie <3 jest takie... hmm... inne? to chyba to, ale w dobrym tego słowa znaczeniu :D

    P.S. Ja cię na nic nie zaproszę, bo jestem nieudolna i nie piszę ff <3

    PP.S. Częściej tą perspektywę Brada możesz dać ;* (jeśli chcesz) ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń